sobota, 23 kwietnia 2016

Codzienność

Zanim zamieszkałam w Hiszpanii, byłam tam kilka razy na wakacjach, wiele przeczytałam o tym, jacy są hiszpanie. Mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak tzw. codzienność ciągle mnie zaskakiwała.
Pamiętam, jak na początku pobytu poszłam do supermarketu, udałam się do kolejki, mając w koszyku kilka rzeczy. Stojąca przede mną starsza pani, powiedziała, żebym kupiła przed nią, bo ona ma więcej zakupów niż ja. Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, z innymi ludźmi.
A przepuszczanie przechodniów na pasach? Pamiętam, jak byłam pierwszy raz w Hiszpanii, mając 16 lat, i zrobiło to na mnie duże wrażenie. Nie zdarzyło mi się, żeby kierowca nie zatrzymał się i nie przepuścił mnie na pasach. Kolejna rzecz, którą bardzo polubiłam, to bezpośrednia komunikacja między ludźmi.Musiałam przywyknąć do tego, że ludzie po prostu zaczynają ze mną rozmawiać, kompletnie mnie nie znając. Jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że to jest naprawdę fajne.



A pierwsze spotkanie? W Polsce zazwyczaj podajemy sobie rękę, tam jednak od razu dostajesz buziaka w policzek, no dobra w oba policzki;) czy po prostu ktoś cię przytula. Nie wszyscy w takiej sytuacji czują się zbyt komfortowo, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.
Na początku bardzo denerwowało mnie, że oni na wszystko mają czas. Gdy zepsuł się nam internet, poprosiłam hiszpana, czy mógłby się tym zająć. Powiedział "oczywiście, zaraz się tym zajmę". Słowo "zaraz" padło o godzinie 11:00, a o 23:00 internetu nadal nie było. Kiedy mu o sobie (o internecie też) przypomniałam, usłyszałam, spokojnie. Dwa słowa: później i spokojnie, czyli te które początkowo najbardziej mnie irytowały, a słyszałam je najczęściej. Oni przecież na wszystko mają czas, nigdzie się nie śpieszą. Gdy chciałam coś załatwić, musiałam uzbroić się w cierpliwość, dużą cierpliwość.

Punktualność... co to? Wielu mieszkańców chyba nie zna tego słowa. Tak jakby czas ich nie dotyczył;) Spóźnienia po pewnym czasie stały się czymś naturalnym, co gorsza sama zaczęłam się spóźniać.
No i na koniec, miłe słówka. Czyli? guapa i cariño, czyli piękna i skarbie, kochanie. Słowa, które słyszy się bardzo często od całkiem obcych ludzi, np. pana w sklepie. I nawet wyglądając niezbyt urokliwie, mając nieułożone włosy, pierwszy lepszy t-shirt itp., usłyszysz „Que guapa”, czyli jaka piękna. Hiszpanki na pewno nie mogą czuć się niedowartościowane ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz