Miejsce, do którego na pewno warto się wybrać to Loro Park, odnajdą się tam zarówno dzieci, jak i dorośli. Można zobaczyć tam pokazy delfinów, orek, papug. Znajduje się tam także akwarium w kształcie tunelu z rybami. Piękne uliczki, plaże, a jedyne co może doskwierać to dość silne porywy wiatru, właśnie o tej porze roku.
¡Visita conmigo! – moja hiszpanska fiesta
sobota, 23 kwietnia 2016
Czas na Teneryfę...
Teneryfa, którą uwielbiam. Pod wieloma względami. Nigdy nie byłam tam w sezonie letnim, zazwyczaj wybierałam się tam zimą, kiedy pogoda jest idealna. Zdecydowanie wiosenna.
Miejsce, do którego na pewno warto się wybrać to Loro Park, odnajdą się tam zarówno dzieci, jak i dorośli. Można zobaczyć tam pokazy delfinów, orek, papug. Znajduje się tam także akwarium w kształcie tunelu z rybami. Piękne uliczki, plaże, a jedyne co może doskwierać to dość silne porywy wiatru, właśnie o tej porze roku.
Miejsce, do którego na pewno warto się wybrać to Loro Park, odnajdą się tam zarówno dzieci, jak i dorośli. Można zobaczyć tam pokazy delfinów, orek, papug. Znajduje się tam także akwarium w kształcie tunelu z rybami. Piękne uliczki, plaże, a jedyne co może doskwierać to dość silne porywy wiatru, właśnie o tej porze roku.
Codzienność
Zanim zamieszkałam w Hiszpanii, byłam tam kilka razy na wakacjach, wiele przeczytałam o tym, jacy są hiszpanie. Mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak tzw. codzienność ciągle mnie zaskakiwała.
Pamiętam, jak na początku pobytu poszłam do supermarketu, udałam się do kolejki, mając w koszyku kilka rzeczy. Stojąca przede mną starsza pani, powiedziała, żebym kupiła przed nią, bo ona ma więcej zakupów niż ja. Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, z innymi ludźmi.
A przepuszczanie przechodniów na pasach? Pamiętam, jak byłam pierwszy raz w Hiszpanii, mając 16 lat, i zrobiło to na mnie duże wrażenie. Nie zdarzyło mi się, żeby kierowca nie zatrzymał się i nie przepuścił mnie na pasach. Kolejna rzecz, którą bardzo polubiłam, to bezpośrednia komunikacja między ludźmi.Musiałam przywyknąć do tego, że ludzie po prostu zaczynają ze mną rozmawiać, kompletnie mnie nie znając. Jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że to jest naprawdę fajne.
A pierwsze spotkanie? W Polsce zazwyczaj podajemy sobie rękę, tam jednak od razu dostajesz buziaka w policzek, no dobra w oba policzki;) czy po prostu ktoś cię przytula. Nie wszyscy w takiej sytuacji czują się zbyt komfortowo, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.
Na początku bardzo denerwowało mnie, że oni na wszystko mają czas. Gdy zepsuł się nam internet, poprosiłam hiszpana, czy mógłby się tym zająć. Powiedział "oczywiście, zaraz się tym zajmę". Słowo "zaraz" padło o godzinie 11:00, a o 23:00 internetu nadal nie było. Kiedy mu o sobie (o internecie też) przypomniałam, usłyszałam, spokojnie. Dwa słowa: później i spokojnie, czyli te które początkowo najbardziej mnie irytowały, a słyszałam je najczęściej. Oni przecież na wszystko mają czas, nigdzie się nie śpieszą. Gdy chciałam coś załatwić, musiałam uzbroić się w cierpliwość, dużą cierpliwość.
Punktualność... co to? Wielu mieszkańców chyba nie zna tego słowa. Tak jakby czas ich nie dotyczył;) Spóźnienia po pewnym czasie stały się czymś naturalnym, co gorsza sama zaczęłam się spóźniać.
No i na koniec, miłe słówka. Czyli? guapa i cariño, czyli piękna i skarbie, kochanie. Słowa, które słyszy się bardzo często od całkiem obcych ludzi, np. pana w sklepie. I nawet wyglądając niezbyt urokliwie, mając nieułożone włosy, pierwszy lepszy t-shirt itp., usłyszysz „Que guapa”, czyli jaka piękna. Hiszpanki na pewno nie mogą czuć się niedowartościowane ;)
Pamiętam, jak na początku pobytu poszłam do supermarketu, udałam się do kolejki, mając w koszyku kilka rzeczy. Stojąca przede mną starsza pani, powiedziała, żebym kupiła przed nią, bo ona ma więcej zakupów niż ja. Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, z innymi ludźmi.
A przepuszczanie przechodniów na pasach? Pamiętam, jak byłam pierwszy raz w Hiszpanii, mając 16 lat, i zrobiło to na mnie duże wrażenie. Nie zdarzyło mi się, żeby kierowca nie zatrzymał się i nie przepuścił mnie na pasach. Kolejna rzecz, którą bardzo polubiłam, to bezpośrednia komunikacja między ludźmi.Musiałam przywyknąć do tego, że ludzie po prostu zaczynają ze mną rozmawiać, kompletnie mnie nie znając. Jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że to jest naprawdę fajne.
A pierwsze spotkanie? W Polsce zazwyczaj podajemy sobie rękę, tam jednak od razu dostajesz buziaka w policzek, no dobra w oba policzki;) czy po prostu ktoś cię przytula. Nie wszyscy w takiej sytuacji czują się zbyt komfortowo, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.
Na początku bardzo denerwowało mnie, że oni na wszystko mają czas. Gdy zepsuł się nam internet, poprosiłam hiszpana, czy mógłby się tym zająć. Powiedział "oczywiście, zaraz się tym zajmę". Słowo "zaraz" padło o godzinie 11:00, a o 23:00 internetu nadal nie było. Kiedy mu o sobie (o internecie też) przypomniałam, usłyszałam, spokojnie. Dwa słowa: później i spokojnie, czyli te które początkowo najbardziej mnie irytowały, a słyszałam je najczęściej. Oni przecież na wszystko mają czas, nigdzie się nie śpieszą. Gdy chciałam coś załatwić, musiałam uzbroić się w cierpliwość, dużą cierpliwość.
Punktualność... co to? Wielu mieszkańców chyba nie zna tego słowa. Tak jakby czas ich nie dotyczył;) Spóźnienia po pewnym czasie stały się czymś naturalnym, co gorsza sama zaczęłam się spóźniać.
No i na koniec, miłe słówka. Czyli? guapa i cariño, czyli piękna i skarbie, kochanie. Słowa, które słyszy się bardzo często od całkiem obcych ludzi, np. pana w sklepie. I nawet wyglądając niezbyt urokliwie, mając nieułożone włosy, pierwszy lepszy t-shirt itp., usłyszysz „Que guapa”, czyli jaka piękna. Hiszpanki na pewno nie mogą czuć się niedowartościowane ;)
Arenal
Arenal, czyli typowo turystyczne miasto na Majorce. Znajduje się w odległości 18 km od Palmy. Zdecydowanie najłatwiej do niego dojechać, zarówno z lotniska, jak i z Palma de Mallorca.
Plaża w Arenal jest jedną z najładniejszych na wyspie. W sezonie turystycznym to bardzo głośne miejsce. Przeważają tam turyści z Niemiec, a miasteczko wybierają głównie ludzie młodzi. Znajdują się tam miejsca, typowo imprezowe, takie jak Mega Park i Riu Palace, który dostosowany jest do niemieckich turystów, nawet muzyka, która jest puszczana, oczywiście w ich w języku ;)
Jednak bez wątpienia warto wybrać się na dłuższy spacer, i zobaczyć to miejsce, od całkiem innej strony, spokojnej, z pięknymi widokami. Tam, gdzie większość turystów nie dociera. A wystarczy przespacerować się 15 minut, aby poznać się całe piękno Arenal. Nie tłoczne ulice, knajpy, a wyjątkowe widoki i spokój. Zdecydowanie warto.
Plaża w Arenal jest jedną z najładniejszych na wyspie. W sezonie turystycznym to bardzo głośne miejsce. Przeważają tam turyści z Niemiec, a miasteczko wybierają głównie ludzie młodzi. Znajdują się tam miejsca, typowo imprezowe, takie jak Mega Park i Riu Palace, który dostosowany jest do niemieckich turystów, nawet muzyka, która jest puszczana, oczywiście w ich w języku ;)
Jednak bez wątpienia warto wybrać się na dłuższy spacer, i zobaczyć to miejsce, od całkiem innej strony, spokojnej, z pięknymi widokami. Tam, gdzie większość turystów nie dociera. A wystarczy przespacerować się 15 minut, aby poznać się całe piękno Arenal. Nie tłoczne ulice, knajpy, a wyjątkowe widoki i spokój. Zdecydowanie warto.
Palma de Mallorca
Kolejne miejsce, z którym mam wiele wspomnień. Przez trzy miesiące pracowałam na Majorce, jako Au Pair. Mieszkałam w samym centrum Palmy. Wszędzie miałam bardzo blisko.
Majorka w okresie wakacyjnym tętni życiem. Piękne widoki, fantastyczna pogoda i plaże, które w każdym miejscu wyspy są inne. Właśnie w Palmie plaża nie zachwyca wcale. Dlatego zawsze wybierałam się do Arenal lub do Cala Millor. Z czym jeszcze kojarzy się Majorka? Bez wątpienia z imprezowym życiem. Wieczorami zaczyna się życie w pubach i dyskotekach. Na przeciwko portu znajduje się cała ulica, na której można znaleźć wiele klubów, jeden obok drugiego. Wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie. Co jeszcze można zobaczyć na Majorce? Bardzo dużo. Ale o tym później.
Majorka w okresie wakacyjnym tętni życiem. Piękne widoki, fantastyczna pogoda i plaże, które w każdym miejscu wyspy są inne. Właśnie w Palmie plaża nie zachwyca wcale. Dlatego zawsze wybierałam się do Arenal lub do Cala Millor. Z czym jeszcze kojarzy się Majorka? Bez wątpienia z imprezowym życiem. Wieczorami zaczyna się życie w pubach i dyskotekach. Na przeciwko portu znajduje się cała ulica, na której można znaleźć wiele klubów, jeden obok drugiego. Wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie. Co jeszcze można zobaczyć na Majorce? Bardzo dużo. Ale o tym później.
piątek, 18 marca 2016
Plaża, Fuente mágica
Życie w Hiszpanii zaczyna się wieczorami? Tak, zdecydowanie. Wtedy wychodzi się na miasto, do restauracji, na plaże. W dzień jest gorąco, więc korzysta się wówczas z dobra, jakimi są klimatyzacje w domach, czy firmach.
Gdy wieczorami plaże pustoszeją, turystów jest zdecydowanie mniej, można wówczas korzystać i przebywać tam. Hiszpanie często na plażach spotykają się, robią grille, grają w siatkówkę, piłkę nożną, czy starsze osoby w boule. Początkowo trudno przyzwyczaić się do nocnego życia. Pamiętam, jak w początkowej fazie mojego pobytu tam chodziłam spać koło 4, 5 nad ranem. Zważywszy na to, że mieszkając w Polsce, około 5, 6 wstawałam, to była ogromna różnica. Jednak po pewnym czasie nawet mi się to spodobało, wstawanie po 11 również ;)
Nocne życie jest tam bardzo charakterystyczne, w klubach zaczyna się coś dziać dopiero ok 24:00, wcześniej trudno spotkać tam większą ilość ludzi.
Gdy wieczorami plaże pustoszeją, turystów jest zdecydowanie mniej, można wówczas korzystać i przebywać tam. Hiszpanie często na plażach spotykają się, robią grille, grają w siatkówkę, piłkę nożną, czy starsze osoby w boule. Początkowo trudno przyzwyczaić się do nocnego życia. Pamiętam, jak w początkowej fazie mojego pobytu tam chodziłam spać koło 4, 5 nad ranem. Zważywszy na to, że mieszkając w Polsce, około 5, 6 wstawałam, to była ogromna różnica. Jednak po pewnym czasie nawet mi się to spodobało, wstawanie po 11 również ;)
Nocne życie jest tam bardzo charakterystyczne, w klubach zaczyna się coś dziać dopiero ok 24:00, wcześniej trudno spotkać tam większą ilość ludzi.
Jako że mieszkałam bardzo blisko Barcelonety mogłam pozwolić sobie na bieganie rankiem wzdłuż plaży. Jest piękna i duża. A wieczorami plaża służyła jako miejsce spotkań towarzyskich.
A fontanna? Nazywana przez hiszpanów magiczną.Też jest jednym z głównych punktów turystycznych w Barcelonie. Ale czy robi duże wrażenie? Usłyszałam od znajomych, którzy odwiedzili mnie, że we Wrocławiu mamy lepszą;) Oczywiście teraz powstają na całym świecie zdecydowanie bardziej okazałe fontanny niż ta w Barcelonie, ale ta ma tyle lat (powstała w 1929r), więc na pewno przez długi okres czasu była jedną z najładniejszych. Jednak cały plac dookoła, na pewno robi pozytywne wrażenie.
piątek, 26 lutego 2016
La Rambla, Port i Maremagnum
Gdyby ktoś zapytał się, co warto zobaczyć w Barcelonie,
zapewne jedną z pierwszych odpowiedzi byłaby La Rambla. Bardzo znany deptak.
Czyli zacznę od banału, ale jakże urokliwego! W sezonie turystycznym zawsze
mnóstwo tam ludzi. To miejsce ma w sobie niesamowity klimat. Spędziłam tam
wiele wieczorów, znajduje się tam mnóstwo klimatycznych knajp, sklepów. W
takich restauracjach, jak Los Caracoles, czy Can Culleteres, można zjeść pyszne
śródziemnomorskie dania. Te miejsca mają w sobie tak niezwykły klimat, że
czasami nie chciało się z nich wychodzić.
A czasami po prostu można usiąść na ławce i się zachwycać!
Fakt, w okresie wakacyjnym przebywanie tam bywa męczące, za
to w miesiącach, kiedy turystów jest znacznie mniej, jeszcze bardziej polubiłam
to miejsce. Inną zaletą tego miejsca są cudowni mimowie, czy tancerze, którzy
nadają dodatkowy klimat temu miejscu.
A już tak bardziej przyziemnie, po jakimś czasie doceniłam to miejsce
jeszcze za jedną bardzo ważną rzecz, a mianowicie stacje metra tuż przy
deptaku. Dzięki czemu szybko mogłam dostać się do domu, nocną porą ;)
Następnym miejscem na wolne wieczory był Port Vell,
tam się oddycha! I spędza się miło czas z przyjaciółmi.
A na końcu portu znajduje się Maremagnum, czyli...
centrum handlowe. Tak, tak, miejsce, w którym też często bywałam ( z czego nie
do końca jestem dumna). Bardzo duży
wybór sklepów, niezbyt zdrowych miejsc, jeśli chodzi o jedzenie, a także widok
z tego miejsca. Niesamowite, że nawet myjąc ręce w toalecie patrzysz na
niezwykłe widoki, i nie możesz oderwać wzroku. Ot, takie uroki Barcelony;) A
jest tego znacznie więcej... Ale o tym później :)
¡Hola!
Visita conmigo, czyli zwiedzaj ze mną. Co dokładnie?
Barcelona, Almeria, Tossa de Mar, Majorka. Miejsca, gdzie spędziłam większość
(dotychczasowego) studenckiego życia.
Wspominki, miejsca, gdzie przebywałam najczęściej, odpowiedź
na pytanie, dlaczego warto tam bywać. Moje zdjęcia (ale tylko pięknych widoków,
mojej twarzy Wam oszczędzę) i cudowne wspomnienia z hiszpańskiej przygody!
Za co lubię Hiszpanię? Za wszystko, ludzie, pogoda,
jedzenie, styl życia, którego tak bardzo na co dzień w Polsce mi brakuje.
Jak powiedzieliby Hiszpanie ¡Vamos!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


